Pielgrzymi nadziei 12: “Losy świata w ręku Boga”
Jedną z duchowych chorób, która może dotknąć nawet osoby wierzące, jest katastrofizm. To przekonanie, że Bóg albo nie ma wpływu na losy świata, albo że świat ten za grzechy karze. Ulubione zdanie osób ulegających katastrofizmowi brzmi: „Jest źle i będzie jeszcze gorzej”.
Tymczasem wiara chrześcijańska uczy nas czegoś zupełnie innego: mamy Boga, któremu nic nigdy nie wymknęło się spod kontroli i który prowadzi losy świata zgodnie ze swoim dobrym planem. To oznacza, że nie istnieją sytuacje beznadziejne, bo Bóg „z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra” (por. Rz. 8,28).
O tym właśnie będzie dzisiejsza katecheza.
Katastroficzna wizja świata – bez nadziei na przyszłość – bierze się przede wszystkim z fałszywego obrazu Boga jako surowego sędziego, który karze natychmiast i bez litości. Choć Biblia, zwłaszcza w Starym Testamencie, mówi czasem o Bożym gniewie, musimy pamiętać, że jest to antropomorfizm, czyli próba opisania Boga językiem i pojęciami zrozumiałymi dla ludzi danej epoki. Ponadto, aby dobrze rozumieć pewne konkretne, czasem niezrozumiałe dla nas zachowania Boga, należy patrzeć na nie w szerszym kontekście – w całości Jego Objawienia.
To Objawienie nam mówi, że prawdziwy obraz Boga jest zupełnie inny, niż wyobrażają to sobie głosiciele katastrofizmu: jest On Ojcem, który kocha, troszczy się i prowadzi nas ku zbawieniu. Nawet jeśli świat przechodzi przez trudne momenty, nie oznacza to, że Bóg się odwrócił. W rzeczywistości jest On z nami pośród tych wydarzeń, kierując wszystko ku dobremu, choć nie zawsze od razu to rozumiemy.
Nie znamy wszystkich mechanizmów, którymi Bóg kieruje światem, ani tego, jak dokładnie współdziała z naszą ludzką wolnością. Bóg nie zmusza ludzi, by byli dobrzy. Dlatego pozwala na istnienie trudnych sytuacji, ale z każdej z nich potrafi wyprowadzić dobro. Nawet jeśli człowiek na strunach historii zagra jakiś nieodpowiedni dźwięk, Bóg z niego stworzy nową, piękną melodię, w której wszystko doskonale się ułoży.
Prorok Jeremiasz przekazuje nam obietnicę Boga:
„Znam zamiary, jakie mam wobec was – wyrocznia Pana – zamiary pełne pokoju, a nie zguby, aby zapewnić wam przyszłość, jakiej oczekujecie” (Jr 29,11).
To słowo przypomina nam, że Boży plan zawsze prowadzi ku dobru, nawet jeśli dziś tego wyraźnie nie widzimy. Historia świata nie jest więc chaotyczną serią przypadków czy nieszczęść, ale dziełem Boga, który mądrze kieruje ją ku zbawieniu.
Dlatego jako chrześcijanie jesteśmy wezwani, by zamiast ulegać katastrofizmowi, wybierać nadzieję – nie naiwny optymizm, lecz głębokie przekonanie, że z Bogiem nigdy nie jesteśmy przegrani. Z Nim wszystko, co najlepsze, jest ciągle przed nami!
Jeśli chcesz wzmacniać w sobie nadzieję zamiast katastrofizmu, karm się odpowiednim duchowym pokarmem. Właśnie o to prosi nas papież Franciszek w bulli ustanawiającej Rok Nadziei. Chce, byśmy dostrzegali dobro obecne w świecie i nie poddawali się pokusie przekonania, że zło i przemoc już zwyciężyły. Zamiast słuchać katastroficznych treści, niezatwierdzonych przez Kościół objawień czy fałszywych proroctw, sięgaj po Słowo Boże i nauczanie Kościoła. Tam znajdziesz prawdziwy obraz Boga. Rozwijaj swoje życie duchowe przez regularną modlitwę oraz czytanie pism świętych. Wtedy zobaczysz w sobie owoce Ducha Świętego: miłość, radość, pokój, a szczególnie nadzieję.
Mając w sercu Słowo Boże, będziesz patrzył na wszystkie wydarzenia – zwłaszcza trudne – przez jego pryzmat. Otrzymasz wtedy dar mądrości, który pozwoli ci widzieć świat oczami Boga – głębiej, prawdziwiej i z większym pokojem serca.
Szczególnie piękne i ważne jest słowo Boga zawarte w Liście do Rzymian: „Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według Jego zamiaru” (Rz. 8,28).
Jeśli Bóg współdziała we wszystkim dla naszego dobra, oznacza to jedno: nie ma sytuacji beznadziejnych! Świat nie zmierza ku zagładzie. Nawet trudności, których doświadczamy, dla człowieka wierzącego staną się okazją do wzrostu i dobra. Zastanów się dziś szczerze: Czy naprawdę w to wierzysz? Czy tak właśnie patrzysz na swoje życie?
Zatem we wspólnej modlitwie do Ducha Świętego prośmy o nadzieję, która rodzi się z wiary, że z Bogiem nigdy nie jesteśmy przegrani.
Duchu Święty, który oświecasz serca i umysły nasze, dodaj nam zdolności i ochoty, aby ta Eucharystia była dla nas pożytkiem doczesnym i wiecznym. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.
