Pielgrzymi nadziei 15: „Jak często się spowiadać?”

Sakrament spowiedzi to jedno z najważniejszych miejsc odzyskiwania nadziei, pokoju i radości serca. Czasem jednak zastanawiamy się, czy iść już teraz, czy może jeszcze zaczekać, przez co odkładamy spowiedź, pozbawiając się łaski tego uzdrawiającego spotkania. Dziś nauczymy się ważnego rozróżnienia pomiędzy grzechem a grzesznością, co pomoże nam lepiej rozeznać stan naszego serca i korzystać bez lęku z tego sakramentu pojednania.

Sakrament pokuty i pojednania, zwany popularnie spowiedzią, przywraca człowiekowi wewnętrzny pokój, radość i nadzieję. Bogu bardzo zależy na tym, abyś ciągle żył w takim stanie, dlatego On sam zachęca nas do ufnego korzystania z tego sakramentu. W Dzienniczku siostry Faustyny czytamy:

„Nie lękaj się spowiedzi, odkryj swoją duszę przede Mną, a Ja napełnię ją światłem i pokojem. Im bardziej dusza zaufa, tym więcej otrzyma” (Dz. 1485).

Jezus mówi także:

„Największym nieszczęściem duszy jest unikanie spowiedzi, a jeśli dusza zwleka z przystąpieniem
do tego źródła miłosierdzia, pogrąża się coraz głębiej w ciemności” (Dz. 975).

W powyższych słowach Jezusa słyszymy, że z sakramentu tego można korzystać nie tylko wtedy, gdy człowiek popełni jakiś grzech śmiertelny, ale również wtedy, gdy potrzebujemy odnowić w sobie pewną wewnętrzną jasność widzenia, duchowe siły i pokój serca. Spowiedź jest bowiem nie tylko przebaczeniem konkretnych grzechów. Jest także lekarstwem dla naszego serca, które cierpi na pewną duchową chorobę, nazywaną skłonnością do grzechu, potocznie określaną jako „grzeszność”.

Katechizm Kościoła Katolickiego wyjaśnia, że po grzechu pierworodnym nasza natura ludzka nie została całkowicie zepsuta, lecz „nadpsuta”, osłabiona. To właśnie, skutkiem tego osłabienia są różne trudności, których na co dzień doświadczamy:

  • patrzymy na Boga z nieufnością, a zło wydaje się nam atrakcyjne;
  • mamy słabą wolę i często robimy to, czego nie chcemy, a potem tego żałujemy;
  • trudno nam zdobyć się na bezinteresowne dobro;
  • odczuwamy wewnętrzne konflikty – rozum, wola i uczucia zamiast współgrać, ciągną nas w różnych kierunkach.

Lekarstwem na ten stan serca jest właśnie sakrament spowiedzi. Katechizm wskazuje, że skutkami tego sakramentu są nie tylko pojednanie z Bogiem i odzyskanie łaski uświęcającej (gdy popełnimy grzech śmiertelny), ale także pokój sumienia, pociecha duchowa oraz wzmocnienie sił do walki duchowej.
Oznacza to, że możemy i powinniśmy korzystać z sakramentu pojednania nie tylko w przypadku poważnych grzechów. Możemy także przystąpić do spowiedzi wtedy, gdy zauważamy, że duchowo słabniemy, tracimy siły do kochania i przebaczania, stajemy się bardziej nerwowi, niecierpliwi, wewnętrznie rozbici i puści. Wtedy właśnie warto pójść do spowiedzi, by doznać uzdrowienia serca, odzyskać radość, pokój i na nowo doświadczyć bliskości Boga.

Jak często zatem powinniśmy się spowiadać?

  • Jeśli popełnimy grzech śmiertelny, najlepiej przystąpić do sakramentu pojednania jak
    najszybciej, by nie żyć w stanie duchowej śmierci.
  • Gdy nie mamy na sumieniu ciężkich grzechów, warto uważnie obserwować swoje serce.
    Jeśli czujemy, że tracimy pokój i duchową siłę, to znak, że warto pójść do spowiedzi.
  • Praktyczną wskazówką może być regularna spowiedź raz w miesiącu (np. z okazji pierwszych piątków miesiąca). Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by korzystać z tego sakramentu częściej.
  • Jeśli nie jesteśmy pewni, jaki rytm spowiedzi będzie dla nas najlepszy, warto porozmawiać o tym ze swoim spowiednikiem.
    Nie bójmy się korzystać z sakramentu pokuty i pojednania – Bóg w nim przywraca wewnętrzny
    pokój, radość i nadzieję na zbawienie.

Duchu Święty, który oświecasz serca i umysły nasze, dodaj nam zdolności i ochoty, aby ta Eucharystia była dla nas pożytkiem doczesnym i wiecznym. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.