Katecheza 120 „Pokusy i pułapki w Wielkim Poście”

Wielki Post to czas kiedy stajemy twarzą w twarz z samym sobą. Wszyscy mówimy: teraz się zmienię, teraz wezmę się w garść, więcej będę się modlił, pościł, będę bardziej uważny. Jednak wtedy, kiedy najsilniej chcemy sięgnąć po lepsze życie, zły duch atakuje jak wilk na polowaniu i to w cale nie w sposób, który od razu zauważymy. Czasami podsuwa nam myśli, które niby nie szkodzą, ale z dnia na dzień wciągają nas coraz głębiej w bagno grzechu. Oto pokusy, które w Wielkim Poście mogą zniszczyć twoje najlepsze zamiary i choć nie zawsze będą oczywiste, to musisz je rozpoznać, zanim dosięgną ciebie i popsują cały twój wysiłek.

 

 

Pierwsza pokusa, która pojawia się w Wielkim Poście, to pokusa ROZPROSZENIA. Może nie od razu ją zauważymy, ale jest w nas od samego początku. Rozprasza nas nie tylko na modlitwie, ale i w codziennych czynnościach, które powinniśmy wykonywać z pełnym zaangażowaniem. Diabeł doskonale wie, że jeżeli nie potrafimy się skupić na tym co jest naprawdę ważne, szybko stracimy orientację i zrezygnujemy z tego, co zaplanowaliśmy na czas postu. Często zaczyna się od małych rzeczy. Tylko na chwilę weźmiemy telefon, żeby sprawdzić co się dzieje na Facebooku czy Instagramie, potem zobaczymy czy ktoś napisał na WhatsAppie, a potem zaczynają się wiadomości, wiadomości – a czas płynie.

Zamiast skupić się na modlitwie, zostajemy pochłonięci przez całą masę bodźców z zewnątrz. Nasze postanowienia stają się nieistotne, bo wciąż czegoś szukamy na zewnątrz. A to rozpraszanie oddala nas od tego, co naprawdę ma znaczenie, czyli od Boga, od głębszej relacji z Nim i od pokoju w sercu. Ale to nie tylko zewnętrzne rozproszenia. Szatan potrafi wprowadzić chaos i w nas samych. W chwilach, kiedy mamy czas na refleksję, zamiast skupić się na duchowym oczyszczeniu, zaczynamy myśleć czy nasz post nie jest zbyt mały, czy nie za mało robimy, czy modlitwa ma sens, bo nic nie czujemy, a w ogóle, to może powinniśmy teraz robić coś bardziej produktywnego. Pokusa rozproszenia, to subtelna gra, którą diabeł prowadzi przez cały Wielki Post. A my, zamiast trzymać się celu duchowego oczyszczenia i zbliżenia się do Boga, gubimy się w nadmiarze spraw. Cały sens postu zaczyna się rozmywać.

 

 

I wtedy pojawia się pokusa PORZUCENIA wszystkiego, bo nie widzimy natychmiastowych owoców tego wysiłku. Przestajemy wierzyć, że cokolwiek zmienia się w nas, a myślimy tylko o tym co za chwilę musimy zrobić, co naprawić, czego jeszcze nie zdążyliśmy. Diabeł próbuje nas utopić w nadmiarze rzeczy, które wydają się konieczne. Podpowiada nam, żeby oddać się całkowicie praktykom pokutnym, ale nie po to, żeby zbliżyły nas do Boga, ale po to, żebyśmy się w nich zatracili. Próbujemy zrobić za dużo na raz, więcej modlitwy, więcej postów i wyrzeczeń. I to niby jest w porządku, ale wkrótce staje się ciężarem, który nie przynosi pokoju lecz frustruje. Szatan chce, abyśmy zapomnieli o prawdziwej intencji postu, o spotkaniu z Bogiem i oczyszczeniu serca. Zamiast tego, chodzi mu o to, abyśmy zamienili post w wielką listę rzeczy do zrobienia, a nie okazję do duchowego wzrostu. I kiedy nie uda się mu nas przytłoczyć, stara się zniechęcić do wszystkiego. Podsuwa myśli: po co to wszystko, kiedy inni nie przejmują się tymi postnymi praktykami. Po co mamy się męczyć? Narasta zniechęcenie i poczucie bezsensu. Diabłu właśnie o to chodzi, żebyśmy  szybko zapomnieli o postanowieniach, które zrobiliśmy na początku Wielkiego Postu. Kusi: zrób sobie przerwę, nic się nie stanie. Ale to jest najniebezpieczniejsze. Kiedy poddajemy się tej pokusie robimy krok w stronę bierności i braku zaangażowania. Tracimy sens duchowego wysiłku.

 

 

 

Kolejna, która czai się w Wielkim Poście to pokusa OSĄDZANIA. Szatan doskonale wie jak działa nasza ludzka natura. Kiedy staramy się być lepsi, łatwo wpadamy w pułapkę porównań. Zamiast skupiać się na swoim duchowym rozwoju, zaczynamy oceniać innych, że: za mało się modlą, nie ma ich na drodze krzyżowej, za mało poszczą. I tu właśnie pojawia się problem. Zaczynamy patrzeć na innych z wyższością, jakbyśmy byli lepsi, bo przecież robimy więcej, bardziej się staramy i mamy lepsze postanowienia. I to jest właśnie to, czego diabeł od nas chce, czyli pycha. Pycha to najskuteczniejsza jego broń jaką może w nas uderzyć w Wielkim Poście. Kiedy zaczynamy myśleć, że jesteśmy bardziej uduchowieni od innych, łatwo zapominamy, że celem tego czasu jest nie porównywanie się, ale otwieranie serca na Boga. To pokusa, która sprawia, że zaczynamy patrzeć na to co robią inni, zamiast na to co dzieje się w naszym wnętrzu. Pycha nie tylko oddala nas od innych, ale sprawia, że zatracamy prawdziwą pokorę, która powinna towarzyszyć każdemu naszemu działaniu. Diabeł chce, żebyśmy zapomnieli, że Wielki Post nie jest wyścigiem, w którym musimy udowodnić, że jesteśmy lepsi. Jeśli więc zauważysz, że zaczynasz oceniać tych, którzy nie podążają za tobą w tym samym rytmie, zatrzymaj się na chwilę i przypomnij sobie, że najważniejsza jest nasza osobista relacja z Bogiem, a nie jak wygląda ta relacja u innych.

 

 

Kolejna pokusa jaką spotykamy w Wielkim Poście, to pokusa SAMODOSKONALENIA: tak to brzmi dobrze, chcemy być lepsi, chcemy pozbyć się złych nawyków, poprawić swoje życie, stać się zdrowsi, bardziej wytrwali. W końcu Wielki Post to czas w którym powinniśmy dążyć do wewnętrznej przemiany. Ale wtedy właśnie diabeł stosuje kolejny swój trik. Popycha nas, żebyśmy skupili się tylko na sobie, żebyśmy pomylili prawdziwy cel postu. Zamiast wzrastać w wierze i miłości do Boga i do ludzi, wpadamy w pułapkę perfekcjonizmu i samodoskonalenia. Zamiast myśleć jak bardziej otworzyć się na Pana Boga, zaczynamy obsesyjnie myśleć o tym jak zgubić 5 kg, pozbyć się np. nałogu picia kawy, czy odpuścić oglądanie seriali. I o to właśnie wchodzi diabłu. On chce, żeby nasz Wielki Post zamienił się w listę postanowień dotyczących tylko i wyłącznie naszego ego. Jak napisał znany egzorcysta Anthony Gerber: Wilki Post to nie czas by stawać się perfekcyjnymi ludźmi, którzy kontrolują każdy aspekt swojego życia, to czas w którym musimy zaakceptować naszą słabość, nasze upadki. W postanowieniach, które robimy chodzi o to, aby zauważyć jak wiele potrzebujemy Bożej łaski. Wielki Post nie jest o tym, by udowodnić światu, że możemy być lepsi, ale by z pokorą uznać, że to Bóg może nas poprowadzić do prawdziwej zmiany, jeśli tylko otworzymy nasze serca. I w tym upadaniu jest prawdziwa siła, bo to nie my, sami z siebie, jesteśmy w stanie dokonać prawdziwej przemiany. To właśnie w chwilach słabości, w chwilach, kiedy zauważymy, że nie dajemy rady wznosimy ręce do nieba i wołamy: Boże pomóż mi. Bo prawdziwa moc postu, to pozwolić Bogu działać w naszej niedoskonałości.

 

 

Kolejną pokusą, którą szczególnie możemy spotkać w Wielkim Poście, to pokusa PODZIAŁU. Diabeł wie, że jeżeli uda mu się wprowadzić zamęt i skłócić ludzi, zwłaszcza w czasie, kiedy powinni być zjednoczeni w wierze, to łatwiej ich rozbić. Podsyca w nas niezgodę, zazdrość i gniew. Kusi do kłótni z bliskimi, do nieporozumień i złośliwości w pracy, a także w kościele. W Wielkim Poście szczególnie powinniśmy dbać o wspólnotę, o jedność w modlitwie, a nie o to by rozdrapywać rany i podsycać wrogość. Diabeł zabiega, abyśmy skupili się na tym co dzieli a nie na tym co łączy. Kiedy zaczynamy widzieć w innych wrogów, a nie braci i siostry w Chrystusie, to znak, że daliśmy się zwieść. Ta pokusa jest szczególnie niebezpieczna, bo oddziela nas nie tylko od innych, ale od samego Pana Boga.

 

 

W tym czasie, bardziej niż kiedykolwiek, musimy starać się jednoczyć, wybaczać i budować mosty a nie mury.

Módlmy się podczas dzisiejszej Mszy Świętej o natchnienia do rozpoznania wszystkich pokus, które oddalają nas od Boga i narażają na pogrążanie się w grzechu.

 

 

 


 

 

 

 

Duchu Święty, który oświecasz serca i umysły nasze, dodaj nam ochoty i zdolności, aby ta Eucharystia była dla nas pożytkiem doczesnym i wiecznym. Przez Chrystusa Pana naszego.

Amen.