Pielgrzymi nadziei 13: Wspólnota – środowisko wzrostu nadziei

O wiele łatwiej jest żyć nadzieją, gdy otaczają nas ludzie, którzy także jej szukają, a przede wszystkim – wiedzą, gdzie ją znaleźć. Dlatego papież Franciszek przypomina, że „jesteśmy pielgrzymami razem, a nie samotnymi wędrowcami”. Z tego powodu zajmiemy się dziś tematem wspólnot formacyjnych, gdzie można rozwijać swoją wiarę i wzmacniać nadzieję.

 

Dlaczego warto należeć do takich wspólnot? O tym będzie dzisiejsza katecheza. Już w Dziejach Apostolskich czytamy, jak pierwsi chrześcijanie „trwali w nauce Apostołów, we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwie” (Dz. 2,42). To właśnie wspólnota wiary i wzajemne wsparcie pozwalały im przetrwać prześladowania i nieść światu nadzieję Zmartwychwstałego. Świat bywał im przeciwny, ale wspólnota dawała im siłę.

 

Dzisiaj jednym z największych problemów jest samotność. Dotyka ona zarówno dzieci i młodzież zanurzone w świecie smartfonów, jak i ludzi starszych. Lekarstwem na tę samotność są właśnie wspólnoty.

W Kościele katolickim wyróżniamy trzy główne rodzaje wspólnot:

  • Grupy modlitewne – spotykają się przede wszystkim, by się modlić, wstawiając się za Kościołem, Ojczyzną, światem lub konkretnymi ludźmi (np. różańce rodziców za dzieci).
  • Wspólnoty formacyjne – spotykają się na modlitwie oraz słuchaniu i dzieleniu się Słowem Bożym. Ich członkowie pragną się rozwijać duchowo, ucząc się żyć Ewangelią i dzielić nią z innymi.
  • Wspólnoty charytatywne – skupiają się na pomaganiu potrzebujący. W niemal każdej parafii istnieje przynajmniej jedna taka wspólnota: czy to modlitewna, formacyjna, charytatywna, czy też jeszcze inna – specyficzna dla danej parafii. Warto pomyśleć
    nad przystąpieniem do takiej, w której będziesz dobrze się czuł i będziesz mógł wzrastać duchowo.

Kardynał Joseph Ratzinger, zanim jeszcze został papieżem Benedyktem XVI, wypowiedział w 1969 roku słowa, które z dzisiejszej perspektywy możemy uznać za prorocze. Była to niezwykle trafna analiza naszych czasów, opisująca jak będzie wyglądał Kościół przyszłości. Pisał, że Kościół – zewnętrznie rzecz biorąc – będzie małą trzódką. Że straci wielu wiernych, będzie musiał zaczynać jakby od początku, ale będzie bardzo wspólnotowy i dzięki temu właśnie przetrwa. Będzie to Kościół bardziej duchowy, bo Jego wyznawcy będą w nim nie z tradycji ani przyzwyczajenia, tylko z wyboru. I gdy ludzie całkowicie stracą z oczu Boga, odczują całą grozę swojej nędzy, wtedy odkryją małą trzódkę wyznawców jako nadzieję, której podświadomie szukali. Będzie to zaskoczenie, że w tej małej trzódce jest coś, czego nie oferuje żaden inny wielki i obiecujący nowy ruch. W ten sposób Kościół będzie żył swoją najgłębszą naturą.
Z pewnością będzie to trudne, ale będzie wielka nadzieja na odrodzenie się Kościoła.

Te słowa przyszłego Papieża powinny dać nam do myślenia, zważywszy na to, ile razy padają tam takie stwierdzenia, jak „mała trzódka”, „wspólnota”, „wiara z wyboru”. Dlatego warto dziś zadać sobie pytania:

  • Czy masz obok siebie ludzi, na których możesz zawsze liczyć?
  • Czy są wokół ciebie osoby, które – gdy upadniesz lub pogubisz się – zaprowadzą cię do
    Boga, napomną cię z miłością i będą o ciebie walczyć?
  • Czy masz takich ludzi, z którymi bez problemu porozmawiasz o Bogu i przed którymi
    możesz być po prostu sobą?

Jeśli nie masz takich osób – zacznij szukać wspólnoty w Kościele, w której będziesz mógł duchowo rozwijać się. Dołącz do niej, by doświadczać, jak ważne jest życie razem, karmienie się nadzieją i czerpanie siły ze wspólnoty zgromadzonej wokół Chrystusa.

 

Zatem prośmy Ducha Świętego o odwagę do szukania swojego miejsca w takiej wspólnocie i wierne trwanie, gdy w niej żyjemy.


Duchu Święty, który oświecasz serca i umysły nasze, dodaj nam zdolności i ochoty, aby ta Eucharystia była dla nas pożytkiem doczesnym i wiecznym. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.