Pielgrzymi nadziei 19: „Szczerość wyznania grzechów – otwarcie serca na Boże miłosierdzie”

W przeżywanym przez nas życiu, w którym Bóg chce obdarzać każdego z nas nadzieją, niezwykle istotne staje się otwarcie serca przed Bogiem, aby stanąć przed nim w całej prawdzie, tacy jacy jesteśmy. Dlatego dziś przyjrzymy się kolejnemu warunkowi dobrej spowiedzi, którym jest szczerość wyznania grzechów. To właśnie ten krok pozwala w pełni doświadczyć Bożego miłosierdzia i przebaczenia, bo gdy widzimy, że Bóg przyjmuje nas takimi, jakimi jesteśmy, przekonujemy się, że Jego miłość jest większa niż każdy nasz grzech.

Po rachunku sumienia, żalu za grzechy i mocnym postanowieniu poprawy, przychodzi moment wyznania swoich grzechów w konfesjonale.

Szczera spowiedź polega nie tyle na wyliczaniu win według gotowych schematów czy na podawaniu liczby „razy” popełnionych grzechów, lecz na autentycznym otwarciu serca przed Bogiem, który pragnie nam przebaczyć i nas przemienić. Nie musisz wtedy szczegółowo opowiadać całej historii swojego życia – wystarczy, że szczerze przyznasz się do tych upadków, które najbardziej obciążyły Twoje serce.

Szczerość wyznania grzechów to przede wszystkim umiejętność nazywania ich po imieniu. Gdy mówimy: „zgrzeszyłem cudzołóstwem” lub „zgrzeszyłem kłamstwem”, nie próbujemy ukryć rzeczywistości ani zatuszować naszych słabości. Jak słyszymy w popularnej piosence: „nazywaj rzeczy po imieniu, a zmienią się w oka mgnieniu”. Dlatego ustalenie, czy nasz grzech jest jednorazowym zdarzeniem czy powtarzającym się problemem, pomaga nam samym i spowiednikowi lepiej rozpoznać, gdzie naprawdę tkwi nasza duchowa choroba. Nie chodzi więc, abyśmy przywiązali się do liczb, lecz skupili na samym korzeniu naszych słabości zauważając, czy grzech stał się naszą stałą predyspozycją, czy zdarzył się w wyniku chwilowego upadku.

Warto też podkreślić, że spowiedź jest intymnym spotkaniem z Bogiem. Dlatego mówimy w niej o swoich winach, a nie o grzechach innych ludzi. Naszą odpowiedzialnością jest nazywać grzechy po imieniu i przyjmować pełną odpowiedzialność za swoje czyny. To właśnie dzięki takiej szczerości odzyskujemy władzę nad naszym życiem. Wtedy to nie grzech rządzi nami, ale my decydujemy, że chcemy żyć inaczej. Podczas wyznania grzechów nie należy też iść w drugą skrajność, dramatyzując swoje winy, tak jakby spowiedź miała być konkursowym wykazem upadków. Przychodzimy po prostu z prawdą o nas, czasem lepszą, czasem gorszą i niezależnie od tego, jaka ona jest, chcemy
doświadczyć uzdrowienia właśnie w tym konkretnym momencie naszego życia.

Co do ważności i istoty spowiedzi potrzebne jest więc wymienienie grzechów ciężkich, abyśmy mogli je naprawdę odrzucić. Warto wspomnieć o okolicznościach, bo mogą one wpłynąć na ocenę moralną tego co zrobiliśmy. Grzechy lekkie natomiast wymieniamy wedle uznania, na ile mamy na to czas i możliwości.

Warto pamiętać, że co do zasady, spowiedź nie jest miejscem rozwiązywania naszych problemów życiowych czy uzyskiwania porad. To moment, w którym skupiamy się wyłącznie na swoich winach. Jeśli potrzebujesz porady dotyczącej swojego życia duchowego, konfliktu w domu czy wyboru zawodowego, warto umówić się z księdzem w innym czasie, aby na spokojnie opisać tę sytuację i poprosić o pomoc.

Szczerość na spowiedzi to także wyraz odwagi. Lęk przed oceną czy przed osobą spowiednika może powstrzymywać nas przed pełnym wyznaniem naszych win, ale prawdziwe spotkanie z Bogiem odbywa się wtedy, gdy mimo wstydu, wyznajemy własne słabości. W konfesjonale, gdzie nie ma miejsca na osądzanie, możesz poczuć ulgę i odzyskać radość, która płynie z przyjęcia Bożego miłosierdzia, które rozlewa się w te przestrzenie Twojego życia, w których doświadczasz słabości.

Niech Twoje wyznanie grzechów stanie się świadectwem, że jesteś gotów przyjąć Boże uzdrowienie. Każde szczere słowo, które wypowiesz, pozwala Bogu wejść do Twojego życia i rozproszyć wszelkie ciemności. Idź więc do konfesjonału z przekonaniem, że Boże miłosierdzie nie ocenia, nie poniża, tylko zawsze podnosi, dając Ci nową nadzieję i siłę do codziennej walki o bliskość z Nim. Prośmy teraz Ducha Świętego o łaskę przyjęcia prawdy, że Bóg przyjmuje nas takimi, jakimi jesteśmy, bo Jego miłość jest większa niż każdy nasz grzech.


Duchu Święty, który oświecasz serca i umysły nasze, dodaj nam zdolności i ochoty, aby ta Eucharystia była dla nas pożytkiem doczesnym i wiecznym. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.